Close

Luksemburg 2020

Jakis czas temu postanowiliśmy, że wybierzemy się do „najnudniejszej” europejskiej stolicy. Z informacji dostępnych w Google wynika bowiem, że raczej niczego ciekawego w Luxemburgu  nie znajdziemy, a nawet jeśli, to przyjdzie nam za to słono zapłacić. Postanawiamy jednak podjąć rękawice i spróbować spędzić weekend tak, aby nasz budżet na tym nie ucierpiał.

Zaczęło się obiecująco, gdyż za przeloty do Luxemburga płacimy ok 20€ od osoby (bilety kupowane w grudniu). Lot z Berlina do jedynego księstwa na świecie trwa około 1h. 

Podczas podchodzenia do lądowania doznajemy szoku bowiem pierwszy raz w tym roku mamy okazję zobaczyć śnieg. 

Autobus miejski sprawnie transportuje nas do centrum gdzie mamy zarezerwowany hotel. Po szybkim meldunku ruszamy na zwiedzanie. 

Nasz szlak to typowy „walking tour” zahaczający o główne atrakcje miasta. Ciągnie się on przez około 4km i pokonuje w międzyczasie różnice poziomów sięgającą kilkudziesięciu metrow☺️.  Po drodze przechodzimy obok głównych atrakcji miasta tj. Placu Konstytucji z panoramą Mostu Adolfa, Pałacu Wielkich Książąt czy masywnych fortyfikacji. 

Największe wrażenie robi na nas Corniche – ścieżka widokowa prowadząca nad urwiskiem. 

Niestety nie udaje nam się zobaczyć kazamatów czyli tuneli będących pozostałościami po miejskiej fortyfikacji (zamknięte zimą).

Na zakończenie dnia udajemy się do panoramicznej windy Pfaffenthal. Mierzaca 71m publiczna winda łączy dzielnice miasta Ville Haute z historycznym centrum miasta. Oferuje swoim pasażerom miłe widoki na dolinę rzeki Alzette a tuż obok (na dole) znajduje się polski sklep. 

Termin naszej podróży zbiega się z baaaardzo ciekawym wydarzeniem z perspektywy budżetowego turysty. Oficjalnie od 1.03.2020 komunikacja publiczna w całym księstwie staje się darmowa. Jest to więc jedyne państwo na świecie, które w ten sposób walczy z zanieczyszczeniem środowiska???

Korzystamy więc do woli z tej możliwości i z samego rana wybieramy się do jednej z głównych atrakcji turystycznej Luksemburga-zamku Viendian. 

Podróż na drugi kraniec kraju zajmuje nam około godziny, ale nie ma się co dziwić, w końcu jesteśmy w najmniejszym kontynentalnym kraju Unii Europejskiej. Najpierw kolejką podmiejską kierujemy się do miejscowości Etelbruck skąd autobusem nr 570 dojeżdżamy do miejscowości Vianden. 

Zamek Vianden położony jest na wzgórzu, ponad miastem i doliną rzeki Our.

Początkowo istniała tu wieża obserwacyjna a sam zamek powstał około wieku XI wieku jako siedziba książąt Vianden. W 1264 roku zamek wraz z całą okolicą dostał się pod panowanie Luksemburgów, a w 1417 roku stał się ich wyłączną własnością. W kolejnych wiekach zamek był wielokrotnie przebudowywany, w jego architekturze można dziś wyróżnić elementy wielu stylów tj. romańskiego i gotyckiego. W XIX wieku budowla popadła w ruinę i dopiero gdy w 1977 roku zamek przeszedł na własność państwa został odrestaurowany i obecnie udostępniany jest zwiedzającym.

Wstęp do zamku jest płatny i wynosi 8€. To niewiele i jesteśmy zgodni, że atrakcja jest tego warta.


Naszą dwudniową wizytacje w Luksemburgu kończymy w outlecie najsłynniejszego zakładu produkcyjnego w księstwie jakim jest Villeroy & Boch. Już jakiś czas temu postanowiliśmy bowiem wypełnić nasz dom wyjątkowymi pamiątkami z podróży.