Close

Islandia

Czas spakować czapki i rękawiczki w plecaki i ruszyć w świat. Tym razem lecimy na północ gdzie temperatura rzadko przekracza 14 st. wicher hula na całego, a czerwcowa noc trwa…3 h.
Islandia, o której mowa, była w naszych planach jeszcze przed okresem turystycznego prosperity.
Ponoć głównym problemem podróżujących jest kłopot bogactwa w doborze atrakcji. Od paru dni zatem próbujemy wyselekcjonować te najlepsze, do których koniecznie chcielibyśmy dotrzeć naszym mobilnym mini domkiem – efektem naszej selekcji jest załączona mapka.
Czasu powinno nam starczyć, by objechać wyspę.
Bardziej obawiamy się o 💰💰, bo ceny należą do najwyższych na świecie:

  • Marlboro 50 zł
  • piwko 20 zł
  • paliwo 7 zł

W związku z powyższym nasze menu jest już ustalone 😜 – składać się będzie głównie z zupki chińskiej (1,89zł) oraz …wody z rzeki (za darmo).Dzięki Wizzairowi 🇮🇸 stała się popularnym kierunkiem wakacyjnych podróży. Ktoś z Was już ją odwiedził i miałby jakieś rady? Z góry za nie dziękujemy.
W każdym razie niesamowicie się cieszymy, że ponownie wychodzimy z naszej strefy komfortu, by w kempingowych warunkach oddać się podróży.
Pierwszy dzień, a raczej wieczór na 🇮🇸 za nami.
Po wylądowaniu na głównym lotnisku kraju – Keflaviku doznaliśmy niemalże szoku termicznego – przywitała nas temperatura zaledwie 5,5 stopnia!
Transport z lotniska zapewnił nam Jarek, który odezwał się do nas przed naszym przyjazdem. W zamian za 2 rakiety Marlboro mogliśmy oprócz pełnego zwrotu liczyć na transport do hostelu- w ten sposób 200 zł, które musielibyśmy wydać na pokonanie tej trasy zostało nam w kieszeni

Trasa z lotniska do Reykiaviku nie zachęca do zapuszczenia się w islandzki interior, jest szaro i kamieniście. Prawdziwy obraz księżycowy. My jednak wiemy, że wszystko co piękne Islandia pochowała za tymi górkami.
Nasze miejsce noclegowe było najtańszym jakie znaleźliśmy, zapłaciliśmy 120 zł.za noc od osoby w ośmioosobowym pokoju, który ostatecznie był pusty

A jak się prezentuje najdalej na północ wysunięta stolica świata ?
Raczej przeciętnie, uboga jest w miejsca, do których warto się wybrać, atrakcji jak na lekarstwo i w zasadzie to tylko nabrzeże nas nie rozczarowało.

Rozczarowują głównie ceny. Mimo, że teoretycznie jesteś na nie przygotowany.
Miejscowa biedronka czyli sklep Bonus czynny jest od 10:00 do 19:30 więc nie załapaliśmy się na islandzką taniochę😏
🍔 z frytkami i napojem już od 1950 ISK(70 zł) – można przeczytać na restauracyjnym potykaczu😂 – dobra oferta!
Za litrowy najtańszy napój trzeba zapłacić 200 ISK (7zł).
Brzuchy napełnione jeszcze w Polsce pozwoliły nam nie zbankrutować pierwszego wieczoru.

Ktoś nas okłamał, że w czerwcu robi się na 2 h ciemno, wszak to nieprawda całą noc było jasno🧐
Umówmy się, że Reykjavikowi nie można odmówić uroku, ale najdalej na północ wysunięta stolica jest raczej prowincjonalnym miasteczkiem, w którym co piąta napotkana osoba mówi po polsku.
Przed południem posnuliśmy się więc po urokliwych uliczkach, wróciliśmy do hostelu po bagaże i ruszyliśmy odebrać naszego campera.
Z zamiarem kupienia biletu w autobusie podeszliśmy do kierowcy, który odesłał nas do bosa pojazdu😄. Ten wytłumaczył, że musimy mieć odliczoną kwotę, a płatność kartą jest niemożliwa. Na zewnątrz ziąb i plucha boss w kooperacji z kierowcą nomen omen Polakiem sugerują nam zamarkować płacenie za bilet żeby nabrać reszte pasażerów. W kieszeni zostaje nam ponad 800 ISK( ok.30 zł). Dziękujemy!

W wypożyczalni samochodów – KUKU Campers znów spotykamy dwoje młodych Polaków. Nasze auto posiada podstawowe wyposażenie kempingowe: Kuchenkę gazowa, sztućce, garnek, patelnię, 2 kubki, 2 miski, 2 talerze , płyn do naczyń, ręcznik kuchenny. Super!
Śpiwory wzięliśmy ze sobą i decydujemy się dodatkowo dopłacić za 2 krzesła i stolik oraz lodówkę. Na koniec korzystamy jeszcze z półki, na której inni pozostawili to czego nie zużyli. W ten sposób mamy już kawę, oliwę, sól, pieprz, ketchup i musztardę.
Koszt wypożyczenia takiego auto to ok 400 zł za dobę. Nie ma dodatkowej opłaty za drugiego kierowcę, nikt nawet nie weryfikuje czy ktoś z nas ma prawo jazdy🤯 .Zostajemy jeszcze ostrzeżeni przed wyrywającym drzwi wiatrem, przestrzeganiem przepisów drogowych i owcami – za ich potrącenie musielibyśmy farmerowi zapłacić 500€.
Tradycyjnie w markecie ze „świnką” w logo uzupelniamy lodówkę i ruszamy przed siebie!
Islandia jest jak niemowlę – mokra i pełna wiatru🤤
Dodalibyśmy jeszcze co nieco o zapachu, ten jest specyficzny – przypomina zgniłe jaja💩🤣.
By dojechać do licznych tu gorących źródeł nie trzeba być super nawigatorem, czasem wystarczy uchylić okno lub rozglądać się za unoszącą się parą.
A Islandczycy doskonale potrafią wykorzystać naturalne ciepło z wnętrza ziemi choćby do podgrzewania w zimie …chodników😀
Dziś zrozumieliśmy dlaczego Islandia jest taka wyjątkowa.
Sprawdźcie gdzie nas zabrał Chuck Norris.
Normalnie Amazing !

Kolejno odwiedziliśmy :
✅ Rejkjanesbaer
✅ Grindavíkurbær
✅ Hafnarfjordur
✅ Flóahreppur
✅ Seljalandsfoss
Korzystając z okna pogodowego dzień spędziliśmy bardzo intensywnie ⛅️
Na początek trafiliśmy do jednego z najbardziej okazałych wodospadów 🇮🇸 – Skogafoss. Aby móc podziwiać go z góry trzeba pokonać 423 stopni. Warto się wysilić, bo widok jest mistrzowski🏅
Później wybieramy się na 7 km trekking po pustkowiu, by obejrzeć rozbity amerykański samolot wojskowy Dakota. Przyznajcie, że wrak jest mega fotogeniczny. Kiedyś było to miejsce hipsterskie i mało kto tu trafiał, dziś to atrakcja pełną gębą.
Jednak najlepsze zostawiamy na koniec, czyli to co Mocarscy lubią najbardziej. Niesamowita, czarna jak smoła plaża otoczona bazaltowymi skałami oraz lawowymi formacjami skalnymi wystającymi z morza. Coś niesamowitego!
Aaa i już udało nam się ustrzelić pierwszego Maskonura ( to taki ptak z kolorowym dziobem ).🐧
W ramach podsumowania wydatków :
0 zł na atrakcje
0 zł na noclegi w plenerze
W sobotę za dwie torby smakołyków wydaliśmy w Bonusie 150 zł. więc o jedzenie również nie musimy się martwić.
Kolejne odwiedzone miejsca nie rozczarowywują🏆Jedziemy liczącą 1332 km drogą nr 1 i jest nam cholernie trudno przejechać choćby kilka kilometrów bez zatrzymania się i zrobienia zdjęcia.
Południe kraju to najchętniej odwiedzana przez turystów cześć wyspy, ale na tłok raczej nie można narzekać. Czarna plaża w Vik o poranku jest zupełnie pusta i jeszcze piękniejsza.
Potem prysznic (200 ISK czyli 7 zł), śniadanie (wciąż korzystamy z zakupów poczynionych w sobotę) i w drogę. Przy okazji tankowania (8 zł/ litr) i korzystając z kuponów otrzymanych w wypożyczalni samochodów wypijamy darmową ☕️.
Zaczynamy od łubinowych pół z widokiem na lodowiec, potem kanion Skaftárhreppur, wodospad, stado reniferów, ośnieżone szczyty, błękitne niebo, słońce i znowu jesteśmy rozłożeni na łopatki. Mamy nadzieję, że Wasz poniedziałek był równie ekscytujący.


🇮🇸 Kolejny punkt programu to Fiordy Wschodnie. Region jest nieco mniej popularny wśród turystów, ale malownicze krajobrazy zachwycają.
Spotkamy tu nieobecne dotąd lasy, urokliwe rybackie osady, maskonury oraz skałę Alfaborg, na której rezydencję ma…królowa elfów. To nie jest żart ani chwyt marketingowy, bo spora cześć Islandczyków głęboko w nie wierzy. Parę lat temu mieszkańcy zablokowali budowę drogi, bo miała przebiegać przez siedliska „ukrytych ludzi”( skrzaty, elfy i trolle) !!! 😂 Poważnie !

Aby dotrzec do jednego z najlepszych miejsc do podglądania maskonurów, mew oraz innych ptaków trzeba z drogi nr 1 zjechać na 94-kę. Prowadzi ona do miasteczka Bakkagerbi, na którego samiutkim końcu znajduje się port. Tuż obok jest wysepka, którą w okresie lęgowym czyli od maja do połowy sierpnia zamieszkuje 10-15 tysięcy par tych ptaków. Przyzwyczajone do obecności obiektywów są bardzo wdzięcznym przedmiotem do fotografowania.
Teren słynie z naturalnie pięknych i licznych szlaków turystycznych, które póki co skutecznie bronią się przed masową turystyką.

Zakupy dla odmiany robimy w Netto i tylko to doliczamy do dzisiejszych wydatków … (skladniki na dwa obiady,bagietkę+coś na obkład, przekąski słone i słodkie, sok oraz skyr czyli islandzki jogurt).
A wódeczka się kończy 😩
🇮🇸Na wyspie jest prawie wszystko czego może oczekiwać turysta. W naszej opinii trochę brakuje jednego-dzikich zwierząt. Możemy tu liczyć tylko na ptaki, których jest cała masa. Narzekać jednak nie powinniśmy, bo dopisało nam szczęście i udało się spotkać foki u ujścia Jokulsarlon oraz dostrzec stado reniferów. Niestety miejsca w plecaku na lustrzankę zabrakło więc jakość zdjęć zwierząt pozostawia wiele do życzenia. Szczególnie trudne w tej materii są skrzydlate stwory, za nic nie chcą współpracować. Na szczęście są jeszcze zwierzęta hodowlane🐎🐐🐑, które zdecydowanie mają parcie na szkło.
🇮🇸 Przysłowie islandzkie mówi, że jeśli nie podoba ci się pogoda poczekaj 5 minut… będzie jeszcze gorsza😂.
Niestety przekonujemy się o jego prawdziwości, ale zupełnie nie zmienia to naszego pozytywnego nastawienia. Jesteśmy aktualnie na północnym wschodzie kraju. Wieje nudą😉(wciąż tylko piękne widoczki i nieodmiennie malownicze wodospady) oraz chłodem, bo temperatura spadła do 6 stopni😬.
Tym razem z jedynki zjeżdżamy na szutrową drogę nr 864, aby dotrzeć do trzech wodospadów na rzece Jokulsa a Fjollum. Na początek znajdujący się w głębokim wąwozie 27-metrowy Hafragilsfoss, kolejny jest najpotężniejszy w Europie Dettifoss. Ma ok. 100 m szerokości i 45 m wysokości. Robi piorunujące wrażenie!
Następnie maszerujemy 1,5km w górę rzeki, by zobaczyć wodospad Selfoss. Wyjątkowy, bo z progu spływa bokiem.

Potem pokonujemy kilkanaście kilometrów na północ, by podziwiać imponujący kanion. Docieramy do wąwozu Asbyrgi, który ma ponad 3 km długości i 1 km szerokości. Sztucznie zalesiony jar ze skalną wyspą Eyjan zachwyca.
Na koniec dnia korzystamy z jednej z głównych atrakcji kraju położonego nieopodal koła podbiegunowego czyli gorących źródeł🧖🏻‍♀️. Nie jest to przyjemność tania, ale dla porównania kąpiel w popularnej „Blue Lagoon” nieopodal stolicy kosztuje 6990 ISK. W „Nature Baths” płacimy 4700 ISK (160 zł). Kąpiel w gorącej, śmierdzącej i bogatej w minerały wodzie-bezcenne doświadczenie😝
Podsumowując wydatki:
1000 ISK (35 zł) w lokalnym sklepie za chleb, mleko i serek🤯
Wizyta w geotermalnym spa – 9400 ISK (320 zł)
Jak minął Wam wieczór? Pewnie z piwkiem w ręku podczas meczu otwarcia MŚ🙂

U nas było tak, że od godziny 18:00 padało a na materac i śpiwory wylało się nam 🍺 (11 zł!!!)😭🤯😫😤.
Trudno też nam było znaleźć miejsce na nocleg, bo droga prowadzi przy Morzu Grenlandzkim i nie ma żadnych zjazdów. Do tego hula wiatr, na zewnątrz 3 stopnie⛄️

Ale zawsze mogłoby być gorzej, bo wciąż jest jasno, muzyczka gra, za oknem mamy piękny widok więc spokojnie sobie gotujemy, suszymy śpiworki i pijemy dziwne drinki🙃
Rytm zwiedzania w dalszym ciągu narzuca pogoda. W przerwie między opadami deszczu staramy się gdzieś wyjść i wiatr urywa nam głowy!!!
Wodospad Gobafoss jest niezaprzeczalnie piękny, ale ulewa nie pozwala nam cieszyć się jego widokiem zbyt długo.
W dobrym momencie trafiamy do stolicy północnej Islandi-Akureyri. Portowe miasto, drugie co do wielkości w kraju pozwala uzupełnić 🤼‍♂️. Jest to też podobno jedno z najlepszych miejsce, aby obserwować 🐳🐋. Cena oficjalna za tę atrakcję to ok. 10 500 ISK (ok. 360 zł), ale w marinie spotkaliśmy oferty za 8000 ISK więc jeśli macie to w planach raczej nie polecamy kupowania biletów on line. My tym razem odpuszczamy, mieliśmy przyjemność zrobić to na Sri Lance za ok. 100 zł🤑.
Okolica słynie też z hodowli 🐴🐴islandzkich, których jest tu więcej niż ludzi.
Pogoda nie pozwoliła nam zagrzać tu miejsca więc bardzo malowniczy Półwysep Trolli został przez nas tylko liźnięty.
Jadąc wzdłuż wybrzeża docieramy do Półwyspu Skaga, gdzie w posiadłości Glaumbaer zachowano tradycyjną islandzką farmę z budynkami krytymi darnią.
Na koniec odwiedzamy Półwysep Vatnses, którego największa atrakcją jest kolonia fok w Hindisvik oraz Hvitserkur czyli przedziwnego kształtu skała wystająca z morza.

wydatki:

  • w markecie wydaliśmy 3069 ISK czyli ponad 100 zł (🍞, napoje, słodycze, 🥚🥚, 🧀, salami, sardynki,mleko oraz makaron, pesto i tuńczyk)
  • 19 zł w sklepie monopolowym, kupiliśmy dwa piwka, jedno małe i jedno duże. Ale jak wiecie, zostało nam tylko małe😩.
    Zapowiada się szalony wieczor😂😂
    Nasz mini camper sprawuje się bardzo dzielnie więc dzisiaj poświęcimy mu odrobinę uwagi. Charakterystyczne dla wypożyczalni Kuku Campers z której zdecydowaliśmy się wynająć samochód jest oryginalne malowanie każdego pojazdu.
    Nasz, jak wiecie, ma na jednym z boków wizerunek Chucka Norrisa.
    Możecie również trafić na auto z podobizną Super Mario czy Wojowniczych Żółwi Ninja.
    Wraz z autem otrzymaliśmy masę kuponów np. na darmową kawę lub upust na paliwo.

Nasze Renault Kangoo spisuję się nad wyraz dobrze mknąc po szutrowych górskich serpentynach mimo, że od jego wyjazdu z salonu z pewnością minęło dobrych parę lat.
Wypożyczenie auta na 10 dni kosztowało 711€, dodatkowo 90€ kosztowało ubezpieczenie od uszkodzeń poniesionych w wyniku jazdy drogami gruntowymi.
Z czasem stwierdzamy, że zupełnie zbędne okazały się wypożyczone :
✔️Stół kempingowy (za 15€) oraz 2 krzesła (14€) – każde miejsce postojowe ( które są co kilka km) na wyspie je oferuje.
✔️Lodówka (18€), która ostatecznie pełni funkcję schowka na wszystko co nie jest suchym prowiantem.
Na 🇮🇸obowiązuje ruch prawostronny i kierowanie pojazdem nie różni się w zasadzie od naszego.
Oprócz tego, że należy bezwzględnie przestrzegać przepisów dotyczących prędkości ( 90 km/h na drogach asfaltowych i 80km/h na szutrowych ). Mandaty są skandalicznie wysokie.
Tankuje się głównie na stacjach samoobsługowych płacąc tylko i wyłącznie kartą.
Średnia cena za 1l bezołowiowej 95 to …225 ISK ~ 7,70 zł😥.

Tańszą opcją jest oczywiście wypożyczenie samochodu osobowego i nocowanie w namiocie. Jeszcze taniej możecie zwiedzić kraj na rowerze. Biorąc pod uwagę upalne i suche lato jest to według nas wersja dla naprawdę twardych graczy🤪
Jest fantastycznie! Deszcz przestał padać, a temperatura momentami osiąga 7 stopni! Słońce oślepia jak czeski spirytus😜.Wreszcie czuć lato😉👙
Ruszamy więc na podbój Fiordów Zachodnich 🇮🇸. Region ten słynie z surowego klimatu i najbogatszych łowisk na wyspie, pierwszy raz spotykamy tu suszarnie ryb.
Na początek ruszamy w góry, gdzie mamy okazję porzucać się śnieżkami, a termometr wskazuje 0 stopni❄️. Wszystko po to, by uwiecznić jeden z najczęściej fotografowanych wodospadów na Islandii czyli Dynjandi (inaczej Fjallfoss). Ma kształt trójkąta, woda spływa kaskadowo z ponad 100 m. i te okoliczności przyrody dookoła!Być może na naszą opinię wpływ ma także pogoda, ale uważamy, że to właśnie on zasługuje na🥇w swojej kategorii.
Kolejnym celem są klify Latrabjarg ciągnące się na długości 14 km i wysokie na 440 m n.p.m.
Jest to najdalej na zachód wysunięty punkt Europy, który zamieszkuje niezliczona ilość ptaków. Spotykamy tu alki, nurzyki, mewy, rybitwy i maskonury, które są tu na wyciągnięcie ręki😁.
Udaje nam się również dostrzec foki oraz… lisa polarnego🤩. Czyli mamy zaszczyt spotkać jedynego ssaka lądowego, który zamieszkiwał 🇮🇸 przed pojawieniem się tu człowieka.
Na końcu drogi nr 612 stoi też latarnia morska, a w okolicy jest kilka pięknych plaż.
P.S. Jacol został kapitanem łajby⚓️

Oczywiście kłaniamy się Wam nisko za wszelkie reakcje na nasze przygody i udostępnienia🤗.
🇮🇸to piękny i fascynujący kraj, w którym największy problem stanowią 💵💴💶💷. Szczególnie jeśli wybrałeś się na zakupy do sklepu Vinbudin. Islandczycy kochają imprezować, wielu z nich jednak boryka się z depresją, a problemy leczą 🥃🍷🍻.
Rząd próbując poradzić sobie z tym, podniósł ceny do poziomu dla nas adsurdalnego. Najtańsze piwo 0,5l kosztuje ok 10 zł, wino można kupić już za ok. 45 zł, a najtańszy wysokoprocentowy litrowy alkohol to koszt ok 7000 ISK (240 zł).
Ciekawostką jest, że najsłynniejsza tutejsza wódka czyli Brennivin posiada czarną etykietę, ponieważ miała ona odstraszać potencjalnych kupców. Nie przyniosło to jednak zamierzonego skutku, trunek o kminkowy aromacie stał się symbolem 🇮🇸. Kolejny problem to godziny otwarcia tych sklepów i ich dostępność. Spotkaliśmy się z takimi, które działały od poniedziałku do czwartku od 16:00 do 18:00, w piątki od 13:00 do 19:00 a w weekendy były zamknięte. Zdecydowanie najczęściej jednak są otwarte od poniedziałku do soboty w równie kosmicznych godzinach.
W marketach dostępne są tylko piwa z zawartością alkoholu 2,25% czyli w niektórych kręgach uznawane za dobre dla dzieci lub do popijania🍼.
Mimo, że spożywanie alkoholu nie jest dozwolone w miejscach publicznych, to policja przymyka na to oko. Chyba, że zaczniesz się awanturować, ale nie kupisz go jeśli masz mniej niż 20 lat. Kierowca może posiadać 0,5 promila co przy tutejszych drogach wydaje się być niedorzeczne.
Bez opłaty celnej można przywieźć 1l Wysokoprocentowego alkoholu, 0,75 l wina oraz 3 l piwa. Minimalny wiek dla wwożącego to również 20 lat

P.S. Do 1 marca 1989 r. panowała tu prohibicja na alkohole powyżej 2,25%. Dziś ten dzień hucznie obchodzony jest jako Dzień Piwa.

Skal!!!🥂
U nas jak w hicie z Bollywood -czasem ☀️,czasem 🌧.
A my zdobywamy 🐗🐗zachód – ostatnie miejsce w naszej podróży gdzie nie towarzyszą nam tłumy.
Niezwykły Półwysep Snæfellsnes to według Juliusza Verne miejsce, gdzie znajduje się wejście do wnętrza Ziemi.
Pokonujemy robiącą duże wrażenie trasę, by ostatecznie dotrzeć do Kirkjufell. To niezwykła ⛰, która wznosi się nad brzegiem morza. W jej pobliżu znajdziemy … oczywiście wodospad!!!Prawdopodobnie to już 45-ty, który tu widzieliśmy🤮😉.

W tym miejscu odkrywamy nasze wizualne podobieństwo do bajkowych postaci😂.

Nieopodal leży malownicze Grundarfjörður będące ważnym portem rybackim oraz chyba jedynym miejscem na świecie, w którym lokalne władze przeznaczyły kilka działek dla elfów🤯.
Dalej to już tylko piękne zatoki, malownicza linia brzegowa oraz zachwycające plaże w pobliżu czarnego kościoła.

P.S. 🇮🇸 jest niesamowicie dumna z historycznego remisu z Argentyną⚽️
Ostatni dzień na Islandii
Na koniec zostawiamy sobie tzw. Islandię w pigułce – czyli przejazd przez Golden Circle. O ile na wyprawę dookoła wyspy nie decydują się tłumy, o tyle zobaczenie słynnego „złotego kręgu” to obowiązek każdego odwiedzającego ten kraj.
Po odwiedzeniu najpiękniejszych miejsc rozsianych po całej wyspie obawialiśmy się tego czy atrakcje, które znajdują się tutaj nie będą takimi „pod publiczkę”.
Na pierwszy ogień idzie miejsce w którym łączą się plyty tektoniczne europejska i amerykańska.
Ruchy tych płyt wytworzyły wąwozy, przez które prowadzą ścieżki dydaktyczne. Nas najbardziej w tej okolicy interesuje Silfra czyli miejsce nurkowe z najczystszą na świecie wodą.
Następnie udajemy się do miejsca z czynnym gejzerem Strokkur, który wybucha i oblewa turystów gorącą wodą średnio co 10 min.
Dalej zaliczamy kolejny wodospad-Gullfoss oraz krater Kerid wypełniony szmaragdową wodą.
Jest pięknie. Nie zmienia to jednak tego,że czujemy rozczarowanie.
Niestety tłumy turystów skutecznie nas zniechęcają i czar 🇮🇸 jakby znikał. Czym prędzej stąd uciekamy, aby ostatni raz skorzystać z naturalnego spa. Warto przemaszerować ok. 3 kilometrów po górkach by dotrzeć do rzeki, w której płynie gorąca woda! Reykjadalur Hot Springs to z pewnością nr. 1 w „złotym kręgu” Pełen relaks🧖🏼‍♀️

Na koniec, lekko oswojeni z cenami decydujemy się na posiłek, który nie pochodzi z puszki. Udajemy się do „Islandic street food”. Została ona w tym roku uznana za najlepszą tanią😂😂 restaurację w Reykjaviku. Można tu zjeść fantastyczną zupę za jedyne 65 zł😏. Do wyboru jest tradycyjna z baraniny 🐑 oraz z owoców morza🐟🦐🦑. Po posiłku możecie poczęstować się ciastem😋.
Pracuje tu Polka, która zaproponowała nam dolewkę (niestety nie dopytaliśmy czy to standard) oraz podarowała kupony na darmowe piwo w pubie obok (piwo w lokalu kosztuje 35 zł)🍻.
Na pożegnanie na ulicy wcinamy hot-dogi w Bæjarins Beztu Pylsur, którymi zajadali się Bill Clinton i Anthony Bourdain.Musimy przyznać, że są bardzo smaczne.
Ostatecznie 🇮🇸 nie będzie się chyba kojarzyć z makaronem z tuńczykiem i fasolą w sosie chili!!
Z pewnością tu wrócimy, w końcu zorzy polarnej sobie nie podarujemy😊.
😉🇮🇸️ Podsumowanie

Udało nam się zliczyć wszystko co było policzalne podczas naszej ostatniej podróży.
Jeszcze raz dziękujemy za wasze reakcje👍 .
Cieszymy się, że nasze poszukiwanie autentycznych atrakcji , oddzielanie ich od podróbek, które często oznaczane są w przewodnikach gwiazdkami stanowiło dla Was ciekawą lekturę🙌.
Wypisaliśmy kolejno odwiedzane miejsca (opisane w relacji „na żywo”).
Dołączamy do nich mapkę.

• Miasto Reykjavík
• Reykjanesbær
• Grindavík
• Seljalandsfoss
• Skógafoss Waterfall
• Solheimasandur Plane Wreck
• Reynishverfisvegur, Vík
• Skaftárhreppur
• Höfn, Islandia
• Vatnajokull
• Svartifoss
• Glacier lagoon
• Hafragilsfoss
• Dettifoss
• Selfoss
• Asbyrgi
• Eyjan
• Mývatn Nature Baths
• Godafoss
• Miasto Akureyri
• Glaumbaer
• Półwysep Vatnses
• Dynjandi (inaczej Fjallfoss)
• Latrabjarg
• Snæfellsnes
• Kirkjufell
• Grundarfjörður
• Silfra
• Strokkur
• Gullfoss
• Kerid
• Reykjadalur Hot Springs
• hot-dogi w Bæjarins Beztu Pylsur

Podczas 11 dniowego pobytu na 🇮🇸️ wydaliśmy :
✔️Na bilety lotnicze 0 zł.
✔️Wynajęcie samochodu kosztowało 4425 zł.
✔️Przejechaliśmy nim 2913 km wydając na paliwo 1861 zł.
✔️Przeszliśmy w czasie naszej wycieczki 107.3 km. Nie wydając nic 😊
✔️Wydaliśmy na miejscu 1318 zł ( z czego 90% stanowiło jedzenie ).
✔️Na 1 nocleg w Hostelu Retro wydaliśmy 240 zł.
✔️Wstęp do gorących źródeł w Myvatn Nature Bath kosztował nas 320 zł.

Całość 8164 / 2 = 4082 zł za osobę💰. Jak wiecie było budżetowo 😜
Niemniej uważamy, że każda wydana złotówka była tego warta.
A w naszej opinii Islandia otrzymuje ocenę 8 na 10 🏆!
Polecamy !